mobile

Bez(o)bronna Polonia przegrywa trzeci mecz z rzędu

W sobotę, 15 września, grupa 150 kibiców Czarnych Koszul wybrała się specjalnym pociągiem do Radomia, aby wspierać swoich ulubieńców w starciu z miejscową Bronią. Ten mecz miał być szansą na przełamanie dla Polonii, która zaliczyła dwie porażki z rzędu, przez co spadła z pierwszego na szóste miejsce w tabeli.

Szymon Przedpełski
Bez(o)bronna Polonia przegrywa trzeci mecz z rzędu

Wiadomo było jednak, że zdobycie trzech punktów nie będzie łatwe. Broń z kolei w dwóch ostatnich meczach zremisowała z liderem, Legionovią, a także pokonała 5:1 Ruch Wysokie Mazowieckie. Ten sam Ruch, który przed tygodniem wywiózł komplet punktów z Konwiktorskiej.

Trener Krzysztof Chrobak nie mógł w tym meczu skorzystać z Marcina Kluski, którego brak był widoczny w meczu przed tygodniem. Poza tym sytuacja kadrowa Polonii wyglądała dobrze, po pauzie za czerwoną kartkę wracał Zajączkowski, jednak młody prawy obrońca zasiadł na ławce. Miejsce w jedenastce znalazł za to po raz pierwszy Bartosz Kowalczyk, bramkarz, który przed sezonem dołączył do Polonii, a w przeszłości był zawodnikiem Liverpool Foundation Collage.

Już chwilę przed meczem dało się poczuć atmosferę kibicowską, która na boiskach trzeciej ligi jest rzadkością. Poloniści zapełnili sektor gości, a najbardziej zagorzali fani Broni również ruszyli z głośnym dopingiem, który trwał przez cały mecz. Otoczka kibicowska dodała temu spotkaniu atrakcyjności ale piłkarze stworzyli takie widowisko, że nie trzeba było wiele dodawać.

Akurat początek meczu był dość spokojny, przynajmniej w porównaniu z tym co działo się później. Polonia grała lepiej niż gospodarze, stwarzała sobie sytuacje, prezentowała wyższą kulturę gry. To wszystko wreszcie zaowocowało golem. W 30 minucie meczu Mateusz Małek w bardzo ładnej akcji zespołowej wdarł się w pole karne, znalazł trochę przestrzeni i pokonał Młodzińskiego niezwykle precyzyjnym strzałem po ziemi. Było to pierwsze trafienie Małka w tym sezonie i sygnał, że być może koledzy zaczną odciążać Krystiana Pieczarę w zdobywaniu bramek.

Niestety Czarne Koszule, tak jak ostatnio mają w zwyczaju, cofnęły się po zdobyciu gola. W niezrozumiały sposób oddały inicjatywę Broni, a gospodarze od razu zabrali się do odrabiania strat. Już minutę później miała miejsce sytuacja kluczowa dla przebiegu meczu. Po zamieszaniu w polu karnym i strzale piłkarza Broni, na linii odbił piłkę ręką Piotr Maślanka. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna, czerwień dla Maślanki i karny dla Broni. Polonia podobnie jak z Sokołem Aleksandrów, musiała grać w osłabieniu przez większość meczu. Jednak nadal prowadziły 1:0, również po rzucie karnym. Kowalczyk świetnie wyczuł strzelającego Więcka i odbił piłkę. Wydawało się wtedy, że debiutant może być tego dnia bohaterem Polonii. Niestety kolejną minutę później okazało się, że tak nie będzie.

Broń wprowadzała kontrę. Kowalczyk wyszedł poza pole karne do prostopadłego podania, do którego nie miał szans dobiec. Gracze Broni byli szybsi i we dwóch zamienili tę sytuację na gola. Ledwie 7 minut później gospodarze już prowadzili. Wicik dograł świetną piłkę w pole karne i Rafał Zembrowski interweniował tak niefortunnie, że trafił do własnej bramki. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:1 i Polonia znów przegrywała w meczu, który przez długi czas kontrolowała. W pierwszych 45 minutach sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, ale było to nic w porównaniu z tym co jeszcze miało się wydarzyć.

W drugiej połowie Polonia znów zaczęła grać lepiej w ofensywie. Brak jednego zawodnika nie był nadto widoczny i goście zdołali w 56 minucie wyrównać. Sauczek spod linii końcowej dośrodkował do Pieczary, a ten z kilku metrów zapakował piłkę do siatki. I znowu sprawdziła się reguła, że po zdobyciu gola Polonia musi oddać pole. Tym razem Broń potrzebowała 4 minut aby odzyskać prowadzenie. Przy nieporadności obrony Polonii strzał z 16 metra oddał Paterek i było 3:2. Później Broń miała kilka szans na podwyższenie, jednak żadnej nie wykorzystała. Zemściło się to w 89 minucie. Znów dośrodkował Sauczek a w polu karnym z piłką spotkał się Szabat i było 3:3. Na tym ten mecz się nie skończył. Kilkadziesiąt sekund później Polonia mogła trafić jeszcze raz, ale zabrakło ostatniego podania w polu karnym.

Ostatniego podania nie zabrakło graczom Broni, którzy zabawili się z obrońcami w polu karnym i wymienili trzy podania na jeden kontakt, a akcję wykończył Więcek, czym odbił sobie zmarnowaną jedenastkę. 4:3. Koniec meczu. Kolejny dramat Polonii stał się faktem.

Słowem podsumowania trzeba zaznaczyć, że to był mecz dwóch drużyn prezentujących się bardzo dobrze w ataku i znacznie gorzej w obronie. Ta dysproporcja jest rażąca w przypadku Polonii. Jest też bardzo ciężka do zrozumienia. Linia defensywy Czarnych Koszul jest bardzo doświadczona i zgrana. Piłkarze tacy jak Szabat, Wojdyga czy Zembrowski z powodzeniem grali w ligach wyższych niż trzecia, a w kilku ostatnich meczach regularnie zdarzają im się juniorskie błędy. W zeszłym sezonie w rundzie jesiennej Polonia miała najlepszą defensywę w lidze, tracąc tylko 13 goli. Teraz już po ośmiu kolejkach ma 14 straconych bramek, 7 w dwóch ostatnich meczach. Jeżeli Polonia chcę myśleć o czołowych miejscach w tej lidze, to musi wrócić do takiej gry w obronie jak w zeszłym roku, albo przynajmniej do takiej jak na początku obecnego sezonu. Biedny Krystian Pieczara sam nie będzie wygrywał meczów, mimo że to najskuteczniejszy napastnik na 4 najwyższych poziomach rozgrywkowych w Polsce. Nawet jak pomogą mu skrzydłowi, to nadal będzie za mało. Obroną zdobywa się mistrzostwa. Może to i frazes, ale mimo wszystko to prawda.

Najbliższy mecz Polonia zagra u siebie przeciwko Legionovii. Czy Czarne Koszule wreszcie się przełamią? Czy mecz z liderem sprawi, że poloniści wyniosą się na wyżyny swoich umiejętności? Przekonamy się już w sobotę.

 

Broń Radom – Polonia Warszawa 4:3

Bramki: Czarnecki 38, 45, Paterek 60, Więcek 90 - Małek 29, Pieczara 56, Szabat 89

Składy:

Broń: Młodziński (kpt) - Goźdź, Gorczyca, Kventsar, Leśniewski - Czarnota, Patera, Wicik, Nowosielski, Więcek – Czarnecki

Polonia: Kowalczyk – Maślanka, Zembrowski, Wojdyga (kpt) Szabat – Kobiera, Wiśniewski – Małek, Wilanowski, Sauczek - Pieczara

Szymon Przedpełski

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda