Porażka Legii. „Zrobię wszystko, aby tę drużynę dźwignąć”
Piłkarze zepsuli debiut Marka Papszuna. W meczu 19. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa przegrała na własnym stadionie z Koroną Kielce 1:2.
Przy mrozie dochodzącym do -15 stopni przyszło walczyć piłkarzom Legii Warszawa i Korony Kielce w pierwszej tegorocznej kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy. Debiut Marka Papszuna na ławce gospodarzy nie był jednak udany. „Wojskowi” przegrali przed własną publicznością 1:2. Obydwie bramki dla gości z Kielc strzelił nowy nabytek Korony – Mateusz Stępiński. Gola dla Legii zdobył Bartosz Kapustka z rzutu karnego. Tuż przed przerwą jedenastki nie wykorzystał Mileta Rajović.
Co po spotkaniu powiedział trener Marek Papszun i pomocnik Juergen Elitim?
Marek Papszun:
- Chciałbym podziękować naszym kibicom. Przy takiej pogodzie należy im się szacunek za frekwencję. My się dzisiaj nie spisaliśmy. Porażka u siebie jest najbardziej martwiąca. W drugiej kolejności gratulacje dla Korony. Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz i taki był. Dla nas ten wynik jest niekorzystny.
- Mileta Rajović był wyznaczony jako główny wykonawca rzutu karnego. Dobrze uderzał. Od niego zależało, czy do karnego podejdzie. Niestety, ten karny był nieudany. Takie rzeczy się zdarzają. To nie jest łatwa sytuacja, ale ma moje wsparcie. Mileta grał dobry mecz - jest mi go szkoda, że w tym momencie zawiódł.
- Przegląd kadry został zrobiony. Dołączyłem w trakcie sezonu, gdzie kadra była zbudowana pod trzy fronty. Ciężko myśleć o jakiś ruchach. Mogę korzystać z zawodników, którzy są w kadrze. Wierzę, że razem dźwigniemy się z tej sytuacji. Nad czym pracować? Dla nas teraz największym wyzwaniem jest kontrola emocji i trzymanie się założeń. Tego w dużej mierze dzisiaj zabrakło, graliśmy na emocjach, mieliśmy dobre momenty, ale nie było czuć, że ten mecz kontrolujemy. Każde wyjście Korony było groźne. Kontrola nad meczem to dla nas duże wyzwanie. Przeciwnik był dzisiaj precyzyjny i jakościowy w ostatniej tercji – musimy właśnie tam pokazać więcej jakości i sprytu, tak jak zrobił to Stępiński. Chłodna głowa jest ważna w piłce. Musimy pokazać charakter i odporność.
- To było dla mnie wzruszające – chciałbym podziękować kibicom za ten piękny gest. Zrobię wszystko, aby tę drużynę dźwignąć. Pracujemy tutaj z całych sił, żeby tak było. Zaangażowanie tej drużyny jest, ale musimy dodać do tego więcej elementów piłkarskich, aby spełnić oczekiwania kibiców. To dla mnie duże wyzwanie. Dzisiejsze doświadczenie jest dla mnie ładunkiem dużej energii. Mimo dzisiejszej porażki to jutro wstajemy i działamy, aby dźwignąć się z trudnej sytuacji. Tego zapału nam mi zabraknie.
- Mental jest kluczowy w sporcie. Dzisiaj brakowało nam kluczowych zawodników, widać to było w zarządzaniu meczem. Nie było dzisiaj Rubena Vinagre, Pawła Wszołka i Steve’a Kapuadiego. To nam dzisiaj przeszkodziło, ale nie jest to wytłumaczenie – są inni gracze. Wszystko toczyło się pod górkę. Zaczęliśmy dobrze, ale straciliśmy bramkę, nie wykorzystaliśmy karnego przed zejściem do szatni. W drugiej połowie znów straciliśmy kontrolę, odrobiliśmy stratę, ale w 90 minucie straciliśmy banalną bramkę. Wszystko toczyło się dzisiaj opornie, ale widocznie musiało tak być. Musimy z tej porażki wyciągnąć jak najwięcej. Straciliśmy dzisiaj dwie bramki po kontynuacji stałych fragmentów - wiedzieliśmy, że Korona jest bardzo dobra przy stałych fragmentach, a mimo tego, daliśmy sobie strzelić dwie bramki. Musimy lepiej zarządzać obroną pola karnego. Nie jesteśmy na takim poziomie, gdzie umiemy zarządzać tymi momentami w taki sposób, aby było to skuteczne.
- Wiadomo, jaka była sytuacja. Jesteśmy na czerwonym polu i musimy się z niego wydostać. Nie było gwarancji, że dzisiaj wygramy. Były oczekiwania, pierwszy mecz w eksstremalnych warunkach. Z boiska nie wyglądało to źle, biorąc pod uwagę te warunki. Kluczowe jest zarządzanie w trakcie meczu i jak zachowujesz się, gdy strzelasz i tradcisz bramkę – według mnie dzisiaj tej kontroli zabrakło. Korona zagrała dzisiaj naprawdę dobre spotkanie i nie wygrała go fartem – mocno zapracowali na to zwycięstwo.
- Sezon trwa, kadra była budowana wcześniej. Jest duża presja na naszych napastnikach, ale dzisiaj dla mnie Rajović zagrał naprawdę dobry mecz i szkoda mi go – tego, że nie wykorzystał paru swoich sytuacji. Odblokowałby konto. Chcemy pomóc naszym napastnikom, żeby się odblokowali. Sprowadzenie napastnika jest kluczowe, też pod względem gry dwoma napastnikami, ponieważ na dzisiaj ciężko myśleć o zmianie struktury - to jest główny cel, a nie brak wiary w tych chłopaków. Ale sprowadzenie napastnika nie gwarantuje liczb, drużyna musi kreować sytuacje. Mileta potrzebuje przełamania. Dzisiaj nie wyszło, ale trzeba pracować dalej, aby w kolejnym meczu do tego doszło.
- Moje podejście się nie zmienia – musimy iść z meczu do meczu. Musimy wygrać na Arce, co udało się tylko Rakowowi Częstochowa. To trudny teren. Musimy zacząć punktować, ponieważ jesteśmy na miejscu spadkowym i musimy się z tego wydostać. Sytuacja jest poważna. Nie możemy myśleć o europejskich pucharach, ponieważ jest to naiwne. Liga jest bardzo wyrównana – nie ma faworytów, jest walka – niedługo będzie to walka o życie, a nie europejskie puchary. Kolejny mecz musimy zagrać lepiej. Zaangażowanie i wysiłek dzisiaj nie wystarczyły, więc musimy wejść na jeszcze wyższy poziom i dać z siebie więcej. Jeśli nie, to nasza sytuacja się nie zmieni.
Juergen Elitim:
- Straciliśmy dwa gole po dwóch stałych fragmentach gry, po dwóch rzutach z autu. Musimy poprawić tego typu błędy. To nas zbyt wiele kosztuje. W lidze, na tym etapie, musimy po prostu być świadomi tego, gdzie jesteśmy.
- Sytuacja Milety Rajovića jest bardzo trudna. Jesteśmy z nim. Jest częścią drużyny. Wymagania są częścią piłki nożnej. Takie sytuacje się zdarzają. Musimy starać się go wspierać. Jest naszym napastnikiem, naszym numerem dziewięć. Z mojej strony musi wiedzieć, że go wspieram. Będę go wspierał do końca. - Mileta był wyznaczony do rzutów karnych. Trenowaliśmy to, na treningach był dobry i pewny siebie. Dzisiaj nie wykorzystał karnego, to się zdarza.
- Trener Marek Papszun jest dobry. Ciężko pracujemy, poprawiliśmy się. Nie mamy jednak czasu. Musimy dać z siebie wszystko w każdy weekend. Mamy przed sobą 15 finałów, aby zmienić sytuację. Trener przyszedł z pomocą, wspiera nas, pracuje nad każdym szczegółem.
- Chciałbym skupić się na drużynie, na pracy zespołowej, na wynikach, na sytuacji. Dzisiaj, przy -15 stopniach, pełny stadion to coś wyjątkowego. To cieszy moje serce. Musimy okazać szacunek kibicom, którzy przychodzą tutaj, aby kibicować - oczekują jakości i zwycięstw. To jest dla mnie najważniejsze. Później będziemy mieli czas, aby rozmawiać o moim kontrakcie.
- Mamy za sobą dobry okres przygotowawczy. Trener przyniósł ze sobą nowe pomysły i styl. Zmienił wiele rzeczy, które robiliśmy źle. Trener daje nam wiele rozwiązań, starając się ułatwić pracę zawodnikom. Ostatecznie musimy również wymagać od siebie.
- Ta sytuacja jest bardzo frustrująca. Mamy problem z obroną stałych fragmentów. Brakuje nam z komunikacją na boisku. Musimy zacząć zmieniać nasze nastawienie, sposób, w jaki podchodzimy do każdego meczu. Musimy być świadomi, po prostu wziąć na siebie odpowiedzialność i działać.
Legia Warszawa - Korona Kielce 1:2 (0:1)
Bramki: Bartosz Kapustka (76-k) – Mariusz Stępiński (23, 90)
Składy:
Legia: Kacper Tobiasz, Radovan Pankov, Kamil Piątkowski, Artur Jędrzejczyk (83 – Patryk Kun), Petar Stojanović (56 – Rafał Augustyniak), Bartosz Kapustka (92 - Antonio Čolak), Juergen Elitim, Arkadiusz Reca, Wahan Biczachczjan (83 – Jakub Żewłakow), Kacper Urbański (46 – Ermal Krasniqi), Mileta Rajović.
Korona: Xavier Dziekoński, Bartłomiej Smolarczyk, Konstantinos Sotiriou, Pau Resta, Hubert Zwoźny, Martin Remacle (64 – Simon Gustafson), Tamar Svetlin, Konrad Matuszewski, Wiktor Długosz (92 – Nono), Mariusz Stępiński (92 – Władimir Nikołow), Antoñín (64 – Dawid Błanik).
Kolejne spotkanie legioniści rozegrają w sobotę, 7 lutego. O godz. 14:45 w Gdyni zmierzą się z Arką.
/Marcin Kalicki/
Źródło/Fot. Mateusz Kostrzewa/legia.com


















![[Rozwiązanie konkursu] Spektakl „Komedia odlotowa, czyli Lumbago” wygraj podwójną wejściówkę](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/9bf7431fcd54fd5d028ecbf97cc3cd56c4a4db15.jpeg)
![[KONKURS] Spektakl „Komedia odlotowa, czyli Lumbago” wygraj podwójną wejściówkę](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/600e6ccdecc4e634991921aa772a64de2698d2fa.jpeg)
![[Rozwiązanie konkursu] Spektakl „O co biega?” wygraj podwójną wejściówkę](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/ceb60f66148271c15e5a973e717a675c6d0affcf.jpeg)
![[KONKURS] Spektakl „O co biega?” wygraj podwójną wejściówkę](/uploads/artykuly/zdjecie/k_280x150/076eca4e1568b05cfc6c79baa19213d3f1b61dbe.jpeg)














