mobile
REKLAMA

Remis, który niewiele daje

Legia Warszawa zremisowała z Rakowem Częstochowa w meczu 26. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Bramkę dla gospodarzy z rzutu karnego dla Legii zdobył Jean-Pierre Nsame. Co po spotkaniu powiedział trener Marek Papszun i obrońca Paweł Wszołek?

Marcin Kalicki
Remis, który niewiele daje

Marek Papszun:

- Dziękuję naszym kibicom za świetną atmosferę i kapitalny doping. Szkoda, że nie odwdzięczyliśmy się. To nie był dla nas łatwy mecz - podarowaliśmy bramkę przeciwnikowi w banalnej sytuacji i grało nam się trudniej. Raków umiejętnie wybijał nas z rytmu, utrzymując piłkę bez kreowania sytuacji. Nasze dążenia przyniosły wyrównanie. Powinniśmy zrobić więcej, aby te trzy punkty zdobyć, szczególnie w ostatnich 20 minutach. 

- Dziękuję, z moim zdrowiem wszystko w porządku. Nie wiązały się z tym nadzwyczajne emocje. Fajnie było zobaczyć tych zawodników i ludzi, którzy byli współautorami sukcesów i pracowali ze mną kilka lat. To były nieco dziwne emocje, będąc trenerem innej drużyny niż ta, którą tak długo prowadziłem. 

- Najbardziej bolą mnie takie dziwne sytuacje i dziwne zachowania, jak to przy stracie bramki - za dużo pracujemy, aby takie banalne błędy popełniać. Musimy to wyplenić i iść dalej - tak to wygląda. Pracujemy zawsze tak samo, do każdego przeciwnika przygotowujemy się podobnie. Tutaj było nieco łatwiej, ponieważ Raków od lat jest drużyną powtarzalną. Nie spodziewaliśmy się tylu długich piłek, plan na mecz Rakowa był nieco inny. 

- Kluczowym elementem zawsze jest kompleksowość - musimy wykorzystać te dwa tygodnie. Trenujemy do piątku, gramy grę kontrolną, a później będziemy przygotowywać się do meczu w Szczecinie. Chcemy w tych ośmiu kolejkach zapunktować tyle, ile możemy. Sparing-partner będzie ogłoszony w późniejszym terminie. 

- Widać, ile znaczy mental i ile daje w grze głowa. W tym obszarze najbardziej jestem zaskoczony. Byłem zbudowany tym, jak ta drużyna chcę pracować. Dzisiaj jestem nieco rozczarowany, że nie pokazuje tego, na co ją już teraz znać. Nie pokazujemy tego, co już dzisiaj moglibyśmy pokazać. Mówimy o pewności do tego, co robimy. 

- Myślę, że moja absencja nie odbiła się negatywnie na zespole. To świadoma, profesjonalna drużyna. Nie mogę mieć pretensji o podejście zawodników, świetnie mi się z nimi pracuje. Nie martwię się o ich podejście, wiem jak pracuje sztab i jakich ludzi mam dookoła. Zostawiłem drużynę w dobrych rękach, monitorowałem procesy z daleka i byliśmy w stałym kontakcie. Przygotowania przebiegały normalnie. 

- Utrzymanie to jedna sprawa, a granie w Legii to druga. To nie jest łatwa sytuacja, w pewien sposób sami do tego doprowadziliśmy. Trzeba dźwigać ten krzyż i trzeba wygrać każdy mecz. Jeśli to się nie uda to powinno być rozczarowanie. 

- Trzy ostatnie remisy to my byliśmy bliżej zwycięstwa. Mieliśmy dzisiaj więcej wejść w trzecią tercję i więcej strzałów. W pierwszej połowie nie tworzyliśmy zbyt dużo, ale w drugiej połowie dążyliśmy do tego. Nie mówię już o początku - wiedziałem, że będzie on dla nas trudny, szczególnie ze względu na urazy, w szczególe na skrzydłach. Ciężko mówić wtedy o robieniu dobrych wyników. Mamy teraz stabilizację w zespole, podnosi się rywalizacja i wszystko idzie w przód. Pomogli również Kun i Chodyna, którzy byli wcześniej skreśleni. 

- Rywalizacja na pewno jest, Kacper Urbański dostał kilka szans i niewiele z tego wynikało. Wahań dostaje dlatego więcej szans, a Adamski wszedł jako drugi napastnik. Wahań potrafi kreować szanse w każdym meczu. Według mnie więcej powinien ze swoich pozycji wycisnąć - nie ma abonamentu, przerwa na reprezentacje to nowe otwarcie. Ośmiu zawodników wyjeżdża na kadrę, nie będą mogli z nami pracować, ale mam nadzieję, że tam pograją.​

 

Paweł Wszołek:

- Dziś dobrze weszliśmy w mecz. Mieliśmy kontrolę nad przebiegiem spotkania na początku, ale znów straciliśmy bramkę z niczego. W ostatnim czasie praktycznie w każdym spotkaniu musimy gonić wynik. Dziś udało nam się doprowadzić do wyrównania, ale nie o to chodzi. Powinniśmy unikać tak łatwych strat i pierwsi zdobywać bramki. Mamy ku temu jakość. Trudno mi wskazać, skąd biorą się sytuacje, że często tracimy gole i musimy odrabiać straty. Cały czas rozmawiamy o tym, analizujemy i ciężko pracujemy na treningach. W przerwie na reprezentację będzie czas, by jeszcze dokładniej przepracować elementy, po których tracimy bramki. Jeśli z tym sobie poradzimy, będziemy dużo lepszą drużyną. Jestem przekonany, że zaczniemy wygrywać. 

- Mamy świadomość, że przed nami bardzo ważne mecze. Nie ma jednak większego sensu wybiegać w przyszłość. Musimy skupić się na sobie. Mamy jakościową kadrę i wierzę, że wyjdziemy z tej sytuacji obronną ręką. Mamy dwa tygodnie, by dobrze przygotować się do spotkania z Pogonią Szczecin. To jest dla nas kluczowy mecz. Zostało osiem kolejek i każde z tych spotkań będzie dla nas bardzo ważne. Fizycznie czuję się coraz lepiej, był to mój pierwszy dłuższy występ od początku od grudnia. Zagrałem kilka minut z Arką, końcówkę w Radomiu, ale to były trudne spotkania, także przez warunki panujące na boisku. Dziś czułem się naprawdę dobrze. Wracam po urazie szybciej, niż zakładano. Z każdym dniem będzie lepiej, najważniejsze, żeby zdrowie dopisywało. 

- Po dzisiejszym meczu obie drużyny były niezadowolone. Zespoły z ambicjami nie cieszą się z remisów, szczególnie u siebie. Przy takim dopingu kibiców powinniśmy wygrywać. Mamy serię meczów bez porażki, ale tych remisów jest za dużo. Tworzymy sytuacje. Często brakuje detali, aby przechylić szalę na swoją stronę. Gdybyśmy dziś strzelili gola wcześniej, spotkanie mogłoby wyglądać inaczej. Zostało nam osiem spotkań. Musimy zrobić wszystko, aby zdobyć w nich jak najwięcej punktów. 

- Jeśli chodzi o moją współpracę z Rafałem Adamskim, to obserwowałem go jeszcze gdy grał w I lidze. Widać było, że ma jakość na Ekstraklasę. Mimo warunków fizycznych dobrze operuje piłką, posiada dobrą technikę i może być bardzo ważną postacią w naszym zespole. W meczu z Rakowem mieliśmy kilka sytuacji po dośrodkowaniach, brakowało niekiedy niewiele. Z każdym treningiem nasza współpraca będzie wyglądała jeszcze lepiej. Podobnie jak komunikacja z innymi zawodnikami w ofensywie. Mamy trochę czasu, aby to dopracować. W piłce najważniejsze jest to, żeby strzelić więcej goli od przeciwnika. 

- Nie chcę odpowiadać na pytania o przyszłość klubu czy o to jakie są scenariusze. To nie do mnie należy. Skupiam się na tym, aby być zdrowym i jak najlepiej pomóc zespołowi na boisku. Za to jestem odpowiedzialny i na tym się skupiam.

Legia Warszawa - Raków Częstochowa 1:1 (0:1)

Bramki: Jean-Pierre Nsame (71' k) – Lamine Diaby Fadiga (6')

Kartki: Paweł Wszołek (59') - Adriano Amorim (49'), Marko Bułat (53'), Oskar Repka (83')

Składy:

Legia: Otto Hindrich – Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Radovan Pankov – Paweł Wszołek (Kacper Chodyna 74'), Juergen Elitim, Damian Szymański, Wahan Biczachczjan (Kacper Urbański 86'), Patryk Kun (Arkadiusz Reca 86') – Jean-Pierre Nsame (Mileta Rajović 73'), Rafał Adamski.

Raków: Oliwier Zych – Ariel Mosór, Bogdan Racovițan, Zoran Arsenić (Stratos Svarnas 82') – Jean Carlos Silva, Karol Struski (Paweł Dawidowicz 63'), Oskar Repka, Adriano Amorim – Isak Brusberg (Marko Bulat 28'), Lamine Diaby Fadiga (Ivi Lopez 63') – Jonatan Braut Brunes.

Teraz przerwa w rozgrywkach PKO Bank Polski Ekstraklasy na mecze reprezentacji Polski. Do rywalizacji ligowej legioniści wrócą w poniedziałek, 6 kwietnia, kiedy to w Szczecinie zmierzą się z miejscową Pogonią. Początek spotkania o godz. 17:30.

/Marcin Kalicki/

Fot./Źródło: Mateusz Kostrzewa/legia.com

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda