mobile
REKLAMA

Złoty set dla lubinian. ONICO kończy sezon dopiero na ósmej pozycji.

Świetnie dysponowany Bartosz Kwolek nie wystarczył do odniesienia kluczowego zwycięstwa w rywalizacji o siódme miejsce w ligowej tabeli. Karierę zakończył Guillaume Samica.

Adam Kutryba
Złoty set dla lubinian. ONICO kończy sezon dopiero na ósmej pozycji.

W zeszłą środę ONICO pokonało na wyjeździe Cuprum Lubin 3:1. Żeby zagwarantować sobie siódme miejsce w PlusLidze w sezonie 2017/2018 siatkarze ze stolicy musieli jednak wygrać ponownie lub szukać drugiej szansy w złotym secie. Spotkanie, z żądnymi rewanżu Dolnoślązakami, w wyjściowej szóstce rozpoczął Guillaume Samica. Francuz, grający wyjątkowo jako kapitan zespołu, już wcześniej zadeklarował, że będzie to jego ostatnie spotkanie w karierze. Kolejną nowością w składzie było obsadzenie pozycji atakującego Wojciechem Włodarczykiem, który zastąpił słabiej spisującego się ostatnio Gjorgiewa.

I SET

Na początku meczu sporo krwi napsuł ONICO Robert Täht. Jego ataki ze skrzydła stanowiły remedium na problemy gości w przyjęciu. Estończyk dołożył też punkt bezpośrednio z zagrywki. Nie zawodził niekwestionowany lider Cuprum, Łukasz Kaczmarek. Wychowanek łódzkiego SMS-u, który w ostatnim meczu obu drużyn, rozgrywanym na Torwarze, zdobył 31 oczek i tym razem znajdował metodę na ominięcie bloku przeciwnika. Niebagatelny wpływ Tähta i Kaczmarka na grę lubinian widać było zarówno na boisku, jak i w statystykach. Pierwsze 10 punktów gości zostało zapisanych właśnie przy nazwiskach tych dwóch graczy.

 Po stronie ONICO atak rozkładał się bardziej równomiernie, lecz nie przekładało się to na wynik. Lubin prowadził w połowie pierwszego seta 9:13. Niektóre próby Samici i Włodarczyka zamiast w boisku, znajdowały się na rękach przyjmujących lub poza linią końcową. Niestety nie funkcjonował też blok. Mimo, że rozgrywający przyjezdnych, Michał Masny, szukał niemal na okrągło swoich najpewniejszych opcji na skrzydłach, to i tak warszawscy gracze, nie potrafili zatrzymać lubinian na siatce. Stołeczna drużyna w całym secie nie zanotowała w tym elemencie ani jednej skutecznej akcji. Zresztą identycznie było w polu serwisowym. Przez to siatkarze ONICO ponieśli dziewięciopunktową porażkę w pierwszej partii i schodzili na ławkę w mizernych nastrojach.

II SET

Warszawianie swojej szansy na odwrócenie losów meczu szukali w zmianie tempa gry, rozumianej dość dosłownie. Zarówno Samica, jak i Wrona, po zdobytych punktach wbiegali do pola serwisowego, żeby jak najszybciej zacząć grę i siatkarsko się nakręcić. We wskoczeniu na wyższe obroty niepomagał jednak atak. Włodarczyk nadal nie mógł się wstrzelić i został zastąpiony przez Gjorgiewa. Niepokoiło również podtrzymanie niekorzystnego trendu z poprzedniego seta – braku jakości zagrywki. W całym drugim secie ONICO myliło się przy wprowadzaniu piłki do gry aż siedmiokrotnie. Na domiar złego podobnych problemów nie mieli goście. Kolejne asy serwisowe dołożyli Täht i Kaczmarek. Dolnoślązacy notowali na dodatek dużo lepsze wskaźniki w przyjęciu. Poza tym świetnie radził sobie Piotr Hain. Do 8 punktów zdobytych atakiem, dołożył drugie tyle blokiem, a Cuprum znowu osiągnęło wyraźną przewagę.

Niewiele wskórał zazwyczaj nominalny atakujący ONICO, Nikola Gjorgiew. Macedończyk, co prawda w trudnej sytuacji, nadział się na ręce najniższego na parkiecie Michała Masnego. Mimo, że przełamanie fatalnej passy, zarówno na zagrywce, jak i w bloku, przyniósł Antoine Brizard, to sytuacja na tablicy wyników nadal prezentowała się mocno niekorzystnie. Gospodarzom brakowało  polotu. Nie potrafili osiągnąć na tyle wysokiego poziomu, żeby zapunktować parę razy z rzędu. Nawet ciągnący grę  w pierwszym secie, Bartosz Kwolek, przeżywał kryzys i w kolejnej partii zdobył jedynie punkt. Smutny obraz pierwszej godziny spotkania dopełniła porażka ONICO do 18.

III SET

W trzeciej odsłonie starcia na parkiet powrócił Włodarczyk. Stéphane Antiga próbował również odczarować swoich blokujących. Impuls do lepszej gry na siatce miał dać Jan Nowakowski, który zastąpił Jakuba Kowalczyka, jednak prym w tej dziedzinie okazał się wieść Brizard. Na początku seta dwa razy zdobył punkt blokiem, w tym raz zafundował potężną czapę Hainowi. Po tym na twarzach gospodarzy pojawił się uśmiech i także kibice uwierzyli, że ich ulubieńcy wciąż są w walce o siódme miejsce na koniec sezonu. Po tym, jak widocznie spięci do tej pory warszawianie trochę się ożywili, zaczęli grać lepiej w ataku. Kredyt zaufania spłacał Włodarczyk, odblokował się również Kwolek, a jak zwykle na środku skuteczny był Wrona. 

Goście za to złapali lekką zadyszkę. Co prawda nie spisywali się fatalnie, ale ich jakość gry zauważalnie spadła. Okazało się, że nawet Kaczmarek nie jest nieomylny. Popełnił błąd na zagrywce, a co ważniejsze w końcu został zatrzymany blokiem. Chwilę później jeden z jego ataków został także podbity przez Wojtaszka. Jeszcze większe  kłopoty miał przyjmujący Keith Pupart, który skończył tylko jedną piłkę z sześciu. Głównie dlatego ONICO zyskało inicjatywę i zdołało zwyciężyć w stosunku 25:18.

IV SET

Początek czwartego seta przyniósł parę emocjonujących wymian. W najdłuższej i najbardziej zaciętej z nich Samica i Wojtaszek utrzymywali piłkę w grze, w arcytrudnych sytuacjach, jednak happy endu zabrakło. Bartek Kwolek podjął ryzyko, lecz wpakował piłkę w taśmę, a Cuprum osiągnęło dwupunktową przewagę. Po tym znowu powietrze uleciało z graczy ONICO. Przestój drogo ich kosztował, bowiem miedziowi błyskawicznie zdobyli cztery oczka z rzędu, a dystans między ekipami zwiększył się do pięciu punktów.

W niekorzystnej sytuacji siatkarzom ze stolicy nareszcie pomógł blok. Najpierw Tähta powstrzymał Włodarczyk, a niedługo później podobną akcję wykonał Wrona. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, jednak ku rozczarowaniu publiki na skrzydle pomylił się Włodarczyk. Podbity został też Nowakowski. Z okazji skorzystał Täht i przewaga Cuprum wróciła do pierwotnych rozmiarów przy stanie 12:17. Mimo dobrej gry Kwolka i Włodarczyka straty nie udało się zniwelować. Po słabszym trzecim secie, na swój poziom wskoczył ponownie Kaczmarek, z łatwością zdobywający punkty i wystrzegający się prostych błędów. Dodatkowo na środku siatki Haina wydajnie zaczął wspomagać Dawid Gunia. Właśnie jego atak zakończył czwartego seta. Mecz jednak musiał trwać nadal, bowiem stan rywalizacji w dwumeczu został wyrównany. Ostatecznie o kolejności w ligowej tabeli miał zadecydować złoty set.

ZŁOTY SET

Decydująca partia rozgrywana do 15, na identycznych zasadach jak tie-break, rozpoczęła się od mocnego uderzenia Cuprum. Hain od razu powstrzymał blokiem Włodarczyka. W dodatku solidny do tej pory Wojtaszek został ukłuty zagrywką przez Puparta. Chwilę później Masny popisał się fantastycznym rozegraniem na środek przez plecy, a Kwolek kiwał w aut i było już 3:6. Zmusiło to Antigę do poproszenia o przerwę. Niestety parę chwil poza boiskiem na nic się zdało, gdy Masny wykonał trudną zagrywkę i tym samym uniemożliwił warszawianom precyzyjne dogranie piłki do siatki.

Cztery punkty straty w złotym secie to fatalna wiadomość, lecz ONICO zdawało się na to nie zważać. Wiele można mówić o grze zespołu w przekroju całego sezonu, ale na pewno nie to, że w takich sytuacjach łatwo się poddaje. Dowód na poparcie tej tezy szybko dostarczył w ataku Włodarczyk i Kwolek. Ten drugi zdobył na dodatek bezcenny punkt z zagrywki, gospodarze doprowadzili do upragnionego remisu 7:7, a Torwar rozgrzał się do czerwoności.

Niestety Cuprum zdołało znowu wyjść na prowadzenie. Brizard nie zgrał się z Wroną, przez co środkowy atakował z niskiego pułapu. Jego kiwka została łatwo podbita, a kolejne oczko zdobył Kaczmarek. W kluczowej fazie meczu ryzykować nie zamierzał Antiga. Przy wyniku 9:11 dla gości wziął ostatni przysługujący mu czas i od tej pory siatkarze ze stolicy byli niejako zdani na siebie. Zadanie ułatwił im Robert Täht, który nie zmieścił piłki w boisku . Po ataku fantastycznego Kwolka było już 12:12. Rozemocjonowana publiczność od tego czasu oglądała spotkanie na stojąco.

Wydawało się, że o wyniku spotkania może zdecydować kolejna akcja. Po serii obron z obu stron i szaleńczych ataków na pełnym ryzyku, wymianę zdołał zakończyć Täht. Lubinianie po tej długiej akcji w euforii rozbiegli się po parkiecie, a Kaczmarek zaprezentował swoje umiejętności gimnastyczne, wykonując gwiazdę, który zresztą chwilę później miał w górze piłkę na wagę złota (albo może raczej złotego seta). Rozegranie było jednak nieprecyzyjne. Zawodnicy ONICO schowali ręce, a atakujący reprezentacji Polski w trudnej sytuacji posłał piłkę poza linię końcową.

Zwrot akcji przespał trener Cuprum, Patrick Duflos. Nie wziął przerwy i nie uspokoił w ciężkiej chwili swoich zawodników. Może dlatego Kaczmarek drugi raz z rzędu nie zmieścił ataku w boisku i to nagle ONICO miało piłkę meczową. Tym razem Duflos poprosił o czas, a tuż po nim nerwami ze stali wykazał się Kaczmarek, który nie przejął się wcale poprzednimi niepowodzeniami i skończył atak. Jeszcze większe wrażenie zrobił w kolejnej akcji, studząc nastroje warszawian, bezwzględnie blokując Kwolka. Po wojnie nerwów na siatce następny punkt wywalczył Gunia i tym samym dał swojej drużynie siódme miejsce w sezonie 2017/2018. ONICO zakończyło rywalizację na ósmej pozycji.

Po meczu odbyło się oficjalne pożegnanie Guillaume’a Samici. Francuz, który spędził na polskich boiskach sześć sezonów i w tym czasie dał się poznać jako świetny zawodnik i pełen humoru człowiek, opuszcza siatkarskie parkiety w formie, jakiej wielu mogłoby mu pozazdrościć. W końcu nawet przedostatni mecz sezonu skończył ze statuetką MVP. Na pożegnanie wręczona została mu pamiątkowa koszulka klubowa oraz wyświetlone zostały filmiki, przygotowane przez kolegów „Samika”. Jego klubowi koledzy ofiarowali mu natomiast kosz bagietek i wraz ze sztabem trenerskim zorganizowali występ saksofonisty z utworem „My Way”, z repertuaru Franka Sinatry. Mimo przegranej, zawodnicy ONICO schodzili z boiska po raz ostatni w tym sezonie z uśmiechem.

 

ONICO Warszawa - Cuprum Lubin 1:3 (16:25, 18:25, 25:18, 21:25) Złoty set: 16:18

ONICO: Brizard, Włodarczyk, Kowalczyk, Wrona, Kwolek, Samica, Wojtaszek (libero) oraz Gjorgiew, Nowakowski.

Cuprum: Masny, Kaczmarek, Hain, Gunia, Taht, Pupart, Kryś (libero) oraz Gorzkiewicz, Makoś (libero).

MVP: Łukasz Kaczmarek (Cuprum Lubin).

 

Adam Kutryba

 

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda