Godzina 14:00. Patrzysz w monitor, ale literki zaczynają się rozmywać. Odpisanie na prostego maila zajmuje trzy razy dłużej niż rano. Masz ochotę położyć głowę na biurku albo iść po trzecią kawę i batonika. To nie jest kwestia braku motywacji, niewyspania czy nudnego projektu. To czysta biologia. Właśnie płacisz cenę za to, co wylądowało na Twoim talerzu dwie godziny wcześniej.