mobile
REKLAMA

Porażka Legii w ostatnich sekundach spotkania

W pierwszym meczu finałowym Orlen Basket Ligi Legia Warszawa przegrała po zaciętym pojedynku na własnym parkiecie z Orlen Zastalem Zielona Góra 74:77 (25:17, 18:22, 16:18, 15:20).

Marcin Kalicki
Porażka Legii w ostatnich sekundach spotkania

Od pierwszych minut meczu Legia prezentowała się bardzo pewnie. Pierwsze punkty dla gospodarzy zdobył Ojars Siliņs, popisując się kapitalnym rzutem za trzy punkty. W kolejnej akcji ofensywnej wynik podwyższył Andrzej Pluta, a chwilę później kolejne punkty dołożył Łotysz. Dzięki temu legioniści już po trzech minutach gry prowadzili 7:0. Następnie do głosu doszli Zielonogórzanie, zdobywając swoje pierwsze punkty w tym spotkaniu. Obie drużyny nie zamierzały odpuszczać, kreując skuteczne akcje ofensywne i regularnie powiększając swój dorobek punktowy. W efekcie kibice oglądali dynamiczną wymianę ciosów. Mimo poprawy gry rywali legioniści wciąż utrzymywali prowadzenie. Na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty podopieczni Heiko Rannuli mieli dziewięć punktów przewagi nad rywalami. W końcówce tej odsłony koszykarze Zastalu podjęli próbę zmniejszenia strat i momentami robili to skutecznie. Duży udział miał w tym Chavaughn Lewis, który zdobył dwa punkty, zmniejszając stratę swojego zespołu do zaledwie pięciu oczek. Odpowiedź gospodarzy była jednak natychmiastowa. Andrzej Pluta trafił za trzy punkty, ponownie powiększając przewagę Legii tuż przed końcem pierwszej kwarty. Ostatecznie po pierwszych dziesięciu minutach gry gospodarze prowadzili 25:17.

W drugiej kwarcie punktowanie ponownie rozpoczęli Warszawiacy, wykorzystując jeden z dwóch rzutów wolnych. Chwilę później skuteczną akcję przeprowadzili jednak koszykarze Zastalu. Następne akcje gości również okazały się skuteczne i po niespełna czterech minutach gry w tej odsłonie gospodarze prowadzili już tylko 28:27. Widząc problemy swojej drużyny na parkiecie, trener Heiko Rannula poprosił o czas. Przerwa przyniosła oczekiwany efekt, ponieważ zaraz po wznowieniu gry punkty dla Legii zdobył Carl Ponsar, a w kolejnej akcji celnym rzutem za trzy popisał się Jayvon Graves. Dzięki temu legioniści ponownie zbudowali nieco większą przewagę, a tym razem o czas dla swojego zespołu poprosił trener Arkadiusz Miłoszewski. Po przerwie Zielonogórzanie ponownie znaleźli sposób na zdobycie punktów, jednak odpowiedź gospodarzy była błyskawiczna. Wśród gości wyróżniał się Jayvon Maughmer, który najpierw popisał się efektownym trafieniem za trzy punkty, a następnie na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy dołożył kolejne dwa oczka, doprowadzając do remisu 36:36. Podopieczni Heiko Rannuli szybko zareagowali i już w następnej akcji ponownie objęli prowadzenie. Ważne trafienie zanotował Michał Kolenda, który popisał się celnym rzutem zza łuku. Odpowiedź Zastalu nadeszła jednak jeszcze przed końcem drugiej kwarty, gdy za trzy punkty trafił Filip Matczak. Po pierwszej połowie Legia prowadziła 43:39.

Po wznowieniu gry pierwszą okazję do zdobycia punktów mieli gospodarze. Jayvon Graves stanął na linii rzutów wolnych i wykorzystał jeden z dwóch rzutów. Chwilę później odpowiedzieli goście, jednak

Legia szybko odzyskała inicjatywę, a kolejne punkty dla gospodarzy ponownie zdobył Graves. Gracze z Zielonej Góry zaliczyli celną trójkę. Po czterech minutach trzeciej kwarty to podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego objęli dwupunktowe prowadzenie, potwierdzając, że lepiej weszli w drugą połowę spotkania. Legioniści nie zamierzali jednak oddawać inicjatywy rywalom. Chwilę później celnym rzutem za trzy punkty popisał się Carl Ponsar, ponownie wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. W kolejnej akcji dwa rzuty wolne wykorzystał Jayvon Graves. W dalszej części tej odsłony gospodarze dobrze prezentowali się w defensywie, skutecznie utrudniając rywalom konstruowanie kolejnych akcji i stopniowo odbudowując swoją przewagę. Zastal jednak grał skutecznie. Duży udział miał w tym Chavaughn Lewis, który po raz kolejny w tym spotkaniu trafił za trzy punkty. Na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty Legia prowadziła 57:54. Końcówka tej części meczu przyniosła kolejne punkty po obu stronach parkietu, jednak ostatnie słowo należało do gości. Zielonogórzanie zdobyli ważne punkty, zmniejszając straty do zaledwie jednego oczka. Przed decydującą kwartą Legia prowadziła 58:57, a losy pierwszego meczu finałowej serii pozostawały nierozstrzygnięte.

Ostatnią kwartę znacznie lepiej rozpoczęli Zielonogórzanie. Pierwsze punkty w tej części meczu zdobył Patrick Cartier, trafiając za trzy. Legia szybko odpowiedziała, a Carl Ponsar wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych, doprowadzając do remisu. Chwilę później legioniści przeprowadzili kilka skutecznych akcji i ponownie objęli prowadzenie. Zastal nie zamierzał jednak oddawać inicjatywy. Goście odpowiedzieli serią udanych akcji ofensywnych, doprowadzając do wyniku 65:65, a następnie wyszli na prowadzenie. Po tym dobrym fragmencie gry Zielonogórzan trener Heiko Rannula poprosił o czas dla swojej drużyny. W kolejnych minutach obie ekipy miały problemy ze skutecznością, przez co kibice oglądali mniej celnych rzutów niż wcześniej. Mimo to Zastal wciąż utrzymywał niewielką przewagę. Szansę na doprowadzenie do remisu miał Carl Ponsar, jednak wykorzystał tylko jeden z dwóch rzutów wolnych. Chwilę później goście zdobyli kolejne dwa punkty i na minutę przed końcem spotkania prowadzili trzema oczkami. Gdy sytuacja Legii stawała się coraz trudniejsza, kapitalnym rzutem za trzy punkty popisał się Jayvon Graves, doprowadzając do remisu. Do końca meczu pozostawały już tylko sekundy. W kolejnej akcji koszykarze Zastalu ponownie znaleźli drogę do kosza i odzyskali prowadzenie. Po tej akcji trener Rannula poprosił o czas, wierząc jeszcze w odwrócenie losów spotkania. Na pięć sekund przed końcem faulowany był Matthias Tass. Zawodnik Legii zachował zimną krew i wykorzystał oba rzuty wolne, ponownie doprowadzając do remisu. Zastal miał jednak jeszcze jedną akcję. Goście wykorzystali ją w najlepszy możliwy sposób, a celnym rzutem za trzy punkty popisał się Chavaughn Lewis. Do końca meczu pozostawały niespełna dwie sekundy. Heiko Rannula po raz kolejny poprosił o czas, przygotowując ostatnią akcję dla swojego zespołu. Szansę na doprowadzenie do remisu miał Ojars Siliņs, który oddał rzut zza łuku równo z końcową syreną. Tym razem piłka nie znalazła jednak drogi do kosza i to koszykarze Zastalu Zielona Góra mogli cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszym meczu finałowej serii.

Legia Warszawa – Orlen Zastal Zielona Góra 74:77 (25:17, 18:22, 16:18, 15:20)

Składy:

Legia: Jayvon Graves, Michał Kolenda, Dominic Brewton, Andrzej Pluta, Carl Ponsar, Ojars Silins, Matthias Tass, Maksymilian Wilczek, Shane Hunter, Wojciech Tomaszewski, Błażej Czapla -, Wojciech Jasiewicz -.

Zastal: Chavaughn Lewis, Jayvon Maughmer, Jakub Szumert, Andrzej Mazurczak, Patrick Cartier, Dwight Wilson, Krzysztof Sulima, Filip Matczak, C.J. Garrison, Miłosz Majewski -, Marcin Woroniecki -.

/Marcin Kalicki/

Źródło: Legia Warszawa Sekcja Koszykówki, fot. Andrzej Romański/PLK.pl

KOMENTARZE

aktualności

REKLAMA
więcej z działu aktualności
REKLAMA

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda