mobile

"Chcieliśmy wygrać, mieliśmy przewagę i dominowaliśmy”

Klasyk dla Legii. „Wojskowi” pokonali łódzki Widzew 1:0 po golu Rafała Adamskiego. – Bramka w ostatniej minucie była piękną nagrodą – powiedział po meczu Marek Papszun, trener stołecznego klubu.

Marcin Kalicki
"Chcieliśmy wygrać, mieliśmy przewagę i dominowaliśmy”

To był przeciętne widowisko dla kibiców patrzących na murawę. Wielkie show zgotowali natomiast fani Legii. Trzy oprawy z okazji dwudziestolecia Nieznanych Sprawców robiły wrażenie na wszystkich zgromadzonych na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3. A na boisku wiele się nie działo. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem w siódmej minucie doliczonego czasu gry po zamieszaniu w polu karnym gości bramkarza Widzewa pokonał Rafał Adamski, który pojawił się na murawie nie wiele ponad kwadrans wcześniej.

Szkoleniowiec warszawskiej drużyny – Marek Papszun – na konferencji prasowej odniósł się do kilku kwestii.

- Gratulacje dla całej szatni, ale przede wszystkim dla naszych kibiców. Byli naszym 12 zawodnikiem i stworzyli wspaniałą atmosferę. Bramka w ostatniej minucie była piękną nagrodą, a całość była wspaniale wyreżyserowana. Grały dwie drużyny broniące się przed spadkiem, więc nie było to duże widowisko. Chcieliśmy jednak grać w piłkę i mieliśmy więcej sytuacji. Cieszy to, że po mizernym wyniku w Poznaniu szybko wstajemy na nogi. Drużyna pokazała charakter i wielu zawodników w gorszych momentach pokazało, że mają Legię w sercu i walczą za klub do ostatniej minuty. 

- Chcieliśmy wygrać, mieliśmy przewagę i dominowaliśmy. Ta bramka jest nagrodą. Byliśmy przygotowani na takie momenty, drużyna potrafi zarządzać meczem i to było kluczowe w tym spotkaniu, aby wytrzymać ciśnienie do końca. Cieszę się, że ten mecz tak się zakończył. 

- Nsame miał dwie bardzo dobre sytuacje w trudnym meczu, ponieważ Widzew, według mnie, grał nieco pod remis, był defensywnie nastawiony. Nsame pracował pozytywnie, ale pod koniec czuł ten mecz i dlatego była zmiana na Adamskiego, który notuje kolejną ważną bramkę. 

- Komu kibicuję w Pucharze Polski? Na to pytanie chyba wszyscy znają odpowiedź. 

- Sytuacja w tabeli mocno się klaruje, i to korzystnie dla nas - to jednak nie jest koniec. Dzisiaj wystarczy nam, prawdopodobnie, jedno zwycięstwo. Zrobimy wszystko, aby walczyć w Niecieczy. To nie będzie takie łatwe, ale dzisiaj myślimy jeszcze o zwycięstwie, tym zaczniemy martwić się jutro. Widać było po reakcjach wszystkich, że to było bardzo ważne zwycięstwo - mogę nawet powiedzieć, że kluczowe. 

- Widzew dwa razy groźnie uderzył, próbowaliśmy narzucić dominację z piłką, ale niewiele konkretów z tego wyszło. Pierwsza połowa nie budziła emocji. 

 - Paweł Wszołek złapał kontuzję, Arkadiusz Reca, który go zastąpił, również. Musiałem dobrze zarządzać meczem, aby pomóc drużynie wygrać. Dwa urazy na jednej pozycji rzadko zdarzają się w jednym meczu. Ruben po długiej kontuzji i Chodyna również wrócił do treningów - oni nie byli gotowi na 100%, ale sytuacja była taka, że zdecydowałem się na nich. Trzeba było kontrolować mecz, ponieważ Widzew ma bardzo dobrych zawodników z przodu. Dzisiaj ich jednak zamknęliśmy. 

 - To, co działo się po meczu i po bramce, było wspaniałe. Jaka sytuacja była, i jest, wiadomo. Nie wyszliśmy z tego jeszcze, ale wydrapaliśmy się nieco, i to w takich okolicznościach. Nie spodziewałem się tego. 

 - Paweł Wszołek i tak dostał czwartą żółtą kartkę, więc wypada, a sytuacja Arkadiusza Recy nie wygląda ciekawie. Badania pokażą, jak długa będzie ta przerwa.

Legia Warszawa - Widzew Łódź 1:0 (0:0)

Bramki: Rafał Adamski (90+7)

Żółte kartki: Paweł Wszołek, Juergen Elitim, Kacper Chodyna, Bartosz Kapustka – Emil Kornvig, Fran Alvarez

Składy:

Legia Warszawa: Otto Hindrich – Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Radovan Pankov, Paweł Wszołek (42 – Arkadiusz Reca; 59 – Ruben Vinagre), Juergen Elitim, Damian Szymański (77 – Wojciech Urbański), Patryk Kun (77 – Kacper Chodyna), Bartosz Kapustka, Mileta Rajović, Jean-Pierre Nsame (77 – Rafał Adamski).

Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski, Mateusz Żyro, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Samuel Kozlovsky, Fran Alvarez, Lindon Selahi (82 – Angel Baena), Emil Kornvig, Carlos Isaac (82 – Marcel Krajewski), Sebastian Bergier (90 – Andi Zeqiri), Mariusz Fornalczyk (78 – Osman Bukari).

/Marcin Kalicki/

Fot./Źródło: Mateusz Kostrzewa/legia.com

KOMENTARZE

aktualności

więcej z działu aktualności

sport

więcej z działu sport

kultura i rozrywka

więcej z działu kultura i rozrywka

Drogi i Komunikacja

więcej z działu Drogi i Komunikacja

Kryminalne

więcej z działu Kryminalne

KONKURSY

więcej z działu KONKURSY

Sponsorowane

więcej z działu Sponsorowane

Biznes

więcej z działu Biznes

kulinaria

więcej z działu kulinaria

Zdrowie i Uroda

więcej z działu Zdrowie i Uroda